Ci z Was którzy mieli jeszcze rosyjski w szkole może pamiętają czytankę o Peczerskiej Ławrze? ;)
Jeden z najstarszych ukraińskich prawosławnych klasztorów. Sławny i bogaty - przynajmniej kiedyś. Mnisi pustelnicy modlili się tu, pościli i umierali pozostając w swoich małych podziemnych celkach. Ławra (należąca do patriarchatu moskiewskiego i stąd budząca niechęć części dzisiejszych Ukraińców, również tych prawosławnych) zasłynęła w średniowieczu i utrzymała swoją pozycję aż do czasów komunistycznych, gdy - rozgrabiona i pozbawiona znaczenia - zaczęła niszczeń. Sztandarowy sobór Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny został wysadzony przez NKWD na początku niemieckiej okupacji. Próbowano obarczyć winą wojska okupacyjne nazistowskich Niemiec (w co część wiernych do dzisiaj wierzy) niemniej istnieją poważne dowody wskazujące, że to rodzime siły wówczas jeszcze skrajnie antykościelnego państwa (stosunek Stalina do cerkwi zmienił się po serii klęsk wojennych, musiał odwołać się oprócz terroru do tradycyjnych wartości wspierających mieszkańców imperium w czasach wojen - matki Rosji i prawosławia).
W części Ławry nadal istnieje muzeum i choć cerkwie działają i odbywają się w nich nabożeństwa funkcjonuje ona jak muzeum. Część Ławry (w szczególności podziemne korytarze w dolnej części) należy już wyłącznie do władz kościelnych. Tu w zapachu kadzidła, w wąskich, nieoświetlonych (niesie się świeczkę) korytarzach meandrujących pomiędzy celami dawno zmarłych mnichów można poczuć dawny klimat Ławry. Wierni całujący relikwie, wyniośli, milczący mnisi (przerywający milczenie aby kogoś z lubością napomnieć), kapiące złotem cerkwie przed którymi gromadzą się zawodowi kijowscy żebracy, a jednocześnie wierni upatrujący tylko z tego miejsca pociechy i nadziei którą ma im przynieść obrzęd i ofiara. Na starych, niesprawnych nogach przeciskający się przez wąskie duszne korytarze.
Miejsce tak tchnące orientem (a Kijów jest dla mnie miastem styku wschodu i zachodu w bardzo wielu aspektach) jak mało które z kijowskich miejsc. A jednocześnie uświęcone tradycją.
Nie przemawia do mnie w sensie duchowym, ale zobaczyć je warto. Miejsce, w którym człowiek rozgląda się za dziadem lirnikiem i prowadzącym go niemową choć te duchy bogatej przeszłości padły ofiarą stalinowskiego terroru, aby już nigdy tu nie powrócić....
Zobaczcie sami:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kijów zabytki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kijów zabytki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 sierpnia 2016
środa, 24 sierpnia 2016
Kijów - między Michajłowskim i Sofijskim soborem
Kijów jest miastem.... kontrastów.
Jego skomplikowana, wielowyznaniowa, wieloetniczna, wielojęzykowa historia, pełna krwawych konfliktów, ale też pogodnego współistnienia wpływa i na architekturę miasta. Miasta potwornie poranionego swą historią, ale ciekawego, tętniącego życiem, łączącego to co było z nadzieją na to co będzie. W sercu jego starej części stoją dwa sobory - Michajłowski i Sofijski.
Sobór Michajłowski (sobór św. Michała o złotych kopułach) błyszczy nowością
a przecież pierwszy budynek stanął tu jeszcze w XI wieku i od tego czasu sobór - przebudowywany i zmieniany, wciąż istniał. Dlaczego więc taki nowy? W latach 30-ych, w radzieckiej Ukraińskiej Republice Ludowej powstać miał budynek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy. Decyzje oczywiście zapadły w Moskwie. Projekt, ogromny, monumalistyczny i wymagający usunięcia soboru Michajłowskiego i - przyległej do niego - cerkwi św. Trójcy, sporządził architekt, który w ogłoszonym konkursie nawet nie wystartował (a pomimo to go wygrał). Pomimo społecznych sprzeciwów (bardzo niebezpiecznych w tym czasie, profesor Mykoła Makarenko został za wygłaszane przeciw zburzeniu soboru protesty aresztowany i zamęczony w więzieniu), a nawet mimo protestów zagorzałego, wysoko postawionego komunisty Feliksa Kohna, który chciał ocalić niesamowite mozaiki Soboru Michajłowskiego projekt zatwierdzono. 14 sierpnia 1937 r. niemal tysiącletni sobór wyleciał w powietrze.
Ironia losu chciała, że wskutek terroru, czystek, opieszałości komunistycznej gospodarki, a następnie wojny, zbudowano tylko jeden z dwóch półksiężyców gmachu Komitetu Centralnego (pomiędzy nimi miał znaleźć się gigantyczny pomnik Lenina), a drugi, ten, który miał stanąć na miejscu wysadzonego soboru, nie powstał nigdy.
Tak wygląda pierwsza połówka komunistycznej świątyni stalinowskich lat terroru:
Po upadku komunizmu i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę sobór odbudowano w latach 1997-2000.
Sobór Michajłowski łączy przepiękny Pasaż Włodzimierski ze stojącym naprzeciwko (i oryginalnym) Soborem Sofijskim. Pochodzący z X wieku sobór jest jednym z nielicznych budynków jakie przetrwały niszczycielskie najazdy mongolskie (w tym ten najgorszy, z XIII wieku, po którym Kijów niemal przestał istnieć). Przepiękne wnętrze zdobią mozaiki i freski, z których najstarsze sporządzali jeszcze artyści sprowadzeni z Konstantynopola, gdyż to na konstantynopolitańskiej Hagia Sophia wzorował się książę kijowski. Poniżej zdjęcia tej kijowskiej perełki:
Przed Sofijskim Soborem stoi pomnik Bohdana Chmielnickiego na koniu - piękny i groźny. Pochodzący z lat 80-ych XIX wieku pomnik nie uzyskał nigdy ostatecznej formy jaką chciał mu nadać autor - Michaił Mikieszyn. Pod kopytami rumaka, którego dosiada Chmielnicki miały znaleźć się wolne ludy słowiańskie (Ukraińcy i Kozacy), polska szlachta oraz Żydzi. Mikieszyn chciał się w ten sposób przypodobać carowi. Protesty części mieszkańców Kijowa nic by zapewne nie wskórały, ale wyczerpanie funduszy oraz śmierć Mikieszyna zaprzepaściły (i jakże słusznie!) ten planowany pokaz siły cara i pogardy dla obcych (do których zaliczono tu wszystkie powyższe grupy bez względu na ich wewnętrzne skłócenie).
Znacznie skromniejszy pomnik, za to prawdziwie wzruszający i przerażający, stoi przed Soborem Michajłowskim. To pierwszy (w Kijowie są dwa) pomnik upamiętniający ofiary Wielkiego Głodu.
Jego skomplikowana, wielowyznaniowa, wieloetniczna, wielojęzykowa historia, pełna krwawych konfliktów, ale też pogodnego współistnienia wpływa i na architekturę miasta. Miasta potwornie poranionego swą historią, ale ciekawego, tętniącego życiem, łączącego to co było z nadzieją na to co będzie. W sercu jego starej części stoją dwa sobory - Michajłowski i Sofijski.
Sobór Michajłowski (sobór św. Michała o złotych kopułach) błyszczy nowością
a przecież pierwszy budynek stanął tu jeszcze w XI wieku i od tego czasu sobór - przebudowywany i zmieniany, wciąż istniał. Dlaczego więc taki nowy? W latach 30-ych, w radzieckiej Ukraińskiej Republice Ludowej powstać miał budynek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy. Decyzje oczywiście zapadły w Moskwie. Projekt, ogromny, monumalistyczny i wymagający usunięcia soboru Michajłowskiego i - przyległej do niego - cerkwi św. Trójcy, sporządził architekt, który w ogłoszonym konkursie nawet nie wystartował (a pomimo to go wygrał). Pomimo społecznych sprzeciwów (bardzo niebezpiecznych w tym czasie, profesor Mykoła Makarenko został za wygłaszane przeciw zburzeniu soboru protesty aresztowany i zamęczony w więzieniu), a nawet mimo protestów zagorzałego, wysoko postawionego komunisty Feliksa Kohna, który chciał ocalić niesamowite mozaiki Soboru Michajłowskiego projekt zatwierdzono. 14 sierpnia 1937 r. niemal tysiącletni sobór wyleciał w powietrze.
Ironia losu chciała, że wskutek terroru, czystek, opieszałości komunistycznej gospodarki, a następnie wojny, zbudowano tylko jeden z dwóch półksiężyców gmachu Komitetu Centralnego (pomiędzy nimi miał znaleźć się gigantyczny pomnik Lenina), a drugi, ten, który miał stanąć na miejscu wysadzonego soboru, nie powstał nigdy.
Tak wygląda pierwsza połówka komunistycznej świątyni stalinowskich lat terroru:
Po upadku komunizmu i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę sobór odbudowano w latach 1997-2000.
Sobór Michajłowski łączy przepiękny Pasaż Włodzimierski ze stojącym naprzeciwko (i oryginalnym) Soborem Sofijskim. Pochodzący z X wieku sobór jest jednym z nielicznych budynków jakie przetrwały niszczycielskie najazdy mongolskie (w tym ten najgorszy, z XIII wieku, po którym Kijów niemal przestał istnieć). Przepiękne wnętrze zdobią mozaiki i freski, z których najstarsze sporządzali jeszcze artyści sprowadzeni z Konstantynopola, gdyż to na konstantynopolitańskiej Hagia Sophia wzorował się książę kijowski. Poniżej zdjęcia tej kijowskiej perełki:
Przed Sofijskim Soborem stoi pomnik Bohdana Chmielnickiego na koniu - piękny i groźny. Pochodzący z lat 80-ych XIX wieku pomnik nie uzyskał nigdy ostatecznej formy jaką chciał mu nadać autor - Michaił Mikieszyn. Pod kopytami rumaka, którego dosiada Chmielnicki miały znaleźć się wolne ludy słowiańskie (Ukraińcy i Kozacy), polska szlachta oraz Żydzi. Mikieszyn chciał się w ten sposób przypodobać carowi. Protesty części mieszkańców Kijowa nic by zapewne nie wskórały, ale wyczerpanie funduszy oraz śmierć Mikieszyna zaprzepaściły (i jakże słusznie!) ten planowany pokaz siły cara i pogardy dla obcych (do których zaliczono tu wszystkie powyższe grupy bez względu na ich wewnętrzne skłócenie).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
